Dawno, dawno temu za górami za lasami, za siedmioma dolinami… a w zasadzie to na Allegro, kupiłem kilka figurek lego z zamiarem uczynienia z nich moich osobistych modeli. Uznałem, że to jedyni modele, którzy będą mieli do mnie wystarczająco cierpliwości, nie będą marudzić, że długo, że nudno… No i co najważniejsze mają niesamowitą zdolność do trwania w bezruchu. A i nie narzekają jak im świecę po oczach… i wyginam na wszystkie strony i odrywam głowy i nogi wyrywam z… sami wiecie skąd. Choć w zasadzie to nie,  nogi wyrywam razem z … nieważne.

Miałem plan, wizję, wielu fantastycznych sesji zdjęciowych z nimi w roli głównej i … i jakoś tak zapomniałem o nich, przeleżeli w szafie ładnych kilka miesięcy, w sumie to chyba nawet ponad rok. Zresztą nieistotne, dziś sobie o nich przypomniałem, po prostu wyjąłem z pudełka, naszykowałem aparat, zaaranżowałem kilka wyjątkowo ambitnych i przemyślanych scenek no i zrobiłem zdjęcia. Wyszły… no cóż, oceńcie sami.

Wkrótce znów zrobię im jakąś sesję, mam jeszcze kilka figurek, które już się nie mogą doczekać zdjęć i sławy na cały świat. Ale to przyszłość, dziś tylko kilka zdjęć, taki przedsmak, przystawka. Mam tylko nadzieję, że nie ogląda tego żaden psychiatra. Oświadczam, że jestem całkowicie prawie normalny i nie mam skłonności morderczych, a wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób jest przypadkowe.