O Puszczy Kampinoskiej słyszałem wielokrotnie, ale jakoś nie udało mi się nigdy wcześniej do niej wybrać. Zawsze było jakieś ‚ale’, ale tym razem się udało… choć nie wszyscy, a raczej nie wszystko chciało bym dotarł na miejsce…

Znalazłem w internecie (o tu) opisy ścieżek dydaktycznych w Puszczy Kampinoskiej, wybrałem pierwszą z nich i ruszyłem do Truskawia. Po drodze nawigacja w Mapach Google postanowiła mi zrobić Prima Aprilisowy żart i nawigować mnie w inne miejsce niż wyznaczyłem. Nie, nie inną trasą, do tego się już przyzwyczaiłem… w inne miejsce! Nie pomogło nawet ponowne wyznaczanie trasy. Wyznaczony punkt docelowy i koniec trasy to w aplikacji były dwa różne miejsca, oddalone od siebie o około 8 kilometrów! Na szczęście zorientowałem się, że ktoś mnie próbuje zrobić w konia i dalej jechałem korzystając z mapy jak człowiek 🙂

Po dojechaniu na miejsce, zostawiłem autko na parkingu, który znajduje się przy samym lesie i ruszyłem na szlak. W lesie jak to w lesie, niewiele widać bo drzewa wszystko zasłaniają 😛 Pogoda była ładna, więc i ludzi sporo. Jakieś trzy dziewczyny szukały koleżanki, która im się zapodziała gdzieś w lesie…
Las jest zadbany, szerokie i równe ścieżki, wygodne zarówno do spacerowania jak i jazdy rowerem, miejsca gdzie można usiąść i odpocząć oraz tablice dydaktyczne opisujące różne miejsca. W lesie jest sporo cieków wodnych i spora część terenu jest podmokła… ale zaraz przez to lanie wody podmokły będzie i ten wpis, więc już kończę i wrzucam zdjęcia. Miłego oglądania.

Na prawie koniec mała panorama 🙂

 

I dwa zdjęcia… inne… z którymi jest coś nie tak…