W styczniu 2012 roku postanowiłem oderwać się lekko od ziemi. Postanowiłem w końcu zrealizować grupon na lot samolotem nad Warszawą, bo termin już mijał a jakoś nie było okazji wcześniej wykorzystać. Typowa szkoleniowa Cessna 182T. Cztery miejsca, dwa z przodu dla pilotów i dwa z tyłu. Miałem to szczęście siedzieć z przodu dzięki czemu miałem doskonały widok i prawie „doskonałe” pole manewru aparatem… nie no dobra… pole manewru było tragiczne, strasznie ciasno, niewygodnie, ale i tak lepiej niż z tyłu 😀

Bądź co bądź kilka zdjęć udało się zrobić, może nie powalają, ale to i tak niezapomniana pamiątka. Choć i tak bardziej niż zdjęcia zostanie mi w pamięci to uczucie gdy szarpało samolotem przy każdym najdrobniejszym ruchu sterami… nie, nie narzekam na pilota 🙂 Szarpania zaczęły się dopiero gdy to ja przejąłem stery 😀 Nadal nie wiem czemu pilot się zgodził mi je oddać 😀

Możliwość pilotowania samolotu była fascynująca, a uczucie niezapomniane… niemniej jednak całe to pilotowanie miało jedną malutką wadę… Gdy ja pilotowałem zawracaliśmy nad stadionem narodowym…

Tak 🙂 JA… ZAWRACAŁEM… SAMOLOT… nad STADIONEM NARODOWYM 😀

Niestety nie dało się pilotować i robić zdjęć jednocześnie… znaczy ja bym dał radę, ale współpasażerowie nie byli by raczej zachwyceni 😀 Tak, więc nie mam zdjęć stadionu z lotu ptaka, ale są inne do których obejrzenia zapraszam 🙂