Sobotnie popołudnie i brak pomysłu na spędzenie czasu. Postanowiłem więc spakować aparat i pojechać gdzieś bez konkretnego celu. Pomysł na miejsce sesji wpadł mi już w samochodzie. Do zachodu słońca pozostała niecała godzina więc musiałem się spieszyć. Pogoda ostatnio nie rozpieszczała więc droga nad rzekę nie była w najlepszym stanie. Udało mi się jednak przejechać bez zakopania się w błotku. Stan wody w Rawce był wyjątkowo wysoki, woda się rozlewała tak szeroko, że przejście pod mostem było niemożliwe. Mnie tym razem nie interesowało to co pod mostem, ale to co na górze. Wszedłem na tory i zabrałem się za robienie zdjęć. Po półgodzinnej sesji słoneczko schowało się za horyzont a ja wróciłem do domku.