​ Eilat – lato w środku zimy

2018-04-29 | Podróże

Początek lutego 2018… było zimno… bardzo zimno, a miało być jeszcze zimniej… a ja ciepłolubny jestem 🙂
A gdyby tak polecieć gdzieś gdzie jest ciepło? Pomyślałem, poszukałem i znalazłem… lot do Izraela za 120 złotych w obie strony! A na miejscu 25 do 28 stopni ciepła!

Szybkie sprawdzenie miejsca, kilka przeczytanych opinii i… decyzja zapadła. Kupiłem bilety, zarezerwowałem nocleg, transport z lotniska i spędziłem cudowny tydzień w Eilacie. Mieście na pustyni gdzie wygrzewałem się w 28 stopniowym upale gdy w Polsce było -15 stopni!

W podróż nie mogłem się oczywiście wybrać bez aparatu i zaraz się wam pochwalę swoimi zdjęciami, ale uznałem, że przyda się też jakiś tekst. Tym razem postanowiłem napisać coś na kształt poradnika co, jak, gdzie i za ile. A może ktoś też postanowi wybrać się do Eilatu i ten tekst będzie pomocny?

No to zaczynamy…

Atrakcje Eilatu i okolic

28 stopni ciepła

To dla mnie największa atrakcja, ona jedna wystarczyła by mnie przekonać do tej podróży. Gdy w Polsce termometry pokazywały -15 w dzień w Eilacie było +18 … w nocy! W dzień temperatura dochodziła do 28 stopni! Krótkie spodenki, kapelusz, butelka wody i krem z filtrem przeciwsłonecznym obowiązkowe.

Plaża, woda, rafa

Cóż, plaże… są. Niewielkie, głównie kamieniste… ale są. Tak w centrum miasta jak i wzdłuż brzegu aż do granicy z Egiptem. Woda jest krystalicznie czysta i w miarę ciepła, a pod wodą… cóż to co się znajduje pod wodą, kilka metrów od plaży to istna bajka, zupełnie inny świat. Kolorowe ryby i rafa koralowa na wyciągnięcie ręki… i to wszystko za darmo! Znaczy są miejca gdzie za wejście na plażę trzeba zapłacić ale plaża przy granicy z Egiptem jest darmowa i tuż przy brzegu można podziwiać rafę koralową i pływające wokoło różnokolorowe ryby.

Rafa delfinów

Rafa delfinów znajduje się na południe od miasta i jest to płatna zamknięta plaża z dobrze przygotowaną infrastrukturą. Łazienki, prysznice, klimatyczny bar, restauracja, pamiątki… pawie, koty, pies itp. Główną atrakcją tego miejsca są oczywiście pływające tam delfiny. Co ciekawe delfiny w każdym momencie mogą sobie wypływać poza teren rafy ale przeważnie pływają na terenie obiektu przy pomostach z których można je oglądać i wśród nurków pływających w tym samym miejscu. Koszt samego wejścia na teren obiektu to 69 szekli natomiast możliwość nurkowania z delfinami to koszt ponad 300 szekli. W tym jest oczywiście sprzęt i instruktor.

Czerwony kanion

Absolutny must have dla kogoś kto woli nieco aktywniejszy wypoczynek niż wysiłek przekręcania się z boku na bok na plaży by się równo przypalić.
Czerwony kanion to przepiękne miejsce na pustyni gdzie możemy spacerować wąskim kanionem ukształtowanym ze skał w kolorze… no zgadnij 😉 Najkrótszą ale i najpiękniejszą trasę można przejść w godzinę. Ja oczywiście wybrałem nieco dłuższą i nieco trudniejszą wersję. Oczywiście nie żałuję, bo widoki ze szczytów zapierały dech w piersi. A może to ten upał i suche powietrze? Wejście do kanionu jest darmowe a dojechać do niego możemy autobusem 392 z dworca głównego za 12,5 szekla.

Timna Park

Timna Park leży jakieś 30 km na północ od Eilatu. Mimo słowa ‚park’ w nazwie nie uświadczymy tam za dużo drzew 😀 Generalnie spory obszar piachu i skał, ale całkiem ładny. W starożytności wydobywano tam miedź a dziś to atrakcja turystyczna.
Można tam dojechać, tak jak ja to zrobiłem, autobusem 394, ale… nie polecam ponieważ od przystanku Elifaz/Timna Park trzeba jeszcze dojść jakieś 3 kilometry a po samym parku też najlepiej jeździć autkiem bo obszar jest całkiem spory. Można też wypożyczyć na miejscu rower (20 szekli za godzinę). Ja postanowiłem przyłączyć się do kogoś z autkiem. Po wejściu do parku zatrzymałem więc pierwsze osoby z autkiem i zapytałem czy mogę się z nimi zabrać 🙂 Trafiłem na przemiłe małżeństwo z Kanady i wspólnie jeździliśmy po parku przez 4 godziny. Wejście do parku kosztuje 49 szekli.

Ogród botaniczny

Na północy miasta znajduje się ogród botaniczny. Miejsce gdzie rosną rośliny z różnych zakątków świata. Jest nawet strefa lasu deszczowego, która co kilka minut jest skrapiana mgiełką destylowanej wody by nadać odpowiedni mikroklimat. Jest to ponoć jedyne miejsce na pustyni gdzie rosną tropikalne rośliny. Bilet wstępu kosztuje 28 szekli.

Inne atrakcje

Spędziłem w Eilacie cały tydzień, ale nigdzie mi się nie spieszyło, nie miałem ciśnienia by zobaczyć wszystko co się da. To miał być i był spokojny wypoczynek i cieszenie się ciepłem. A atrakcje nie uciekną, do Eilatu mam zamiar jeszcze wrócić bo ma on mi więcej do zaoferowania. A nawet jakby mi się sam Eilat znudził to tuż obok są przejścia graniczne z Egiptem w Tabie i Jordanią w Akabie. Część osób przylatuje do Eilatu tylko po to by zaraz udać się do któregoś z sąsiednich krajów.

Waluta

W Izraelu walutą jest szekel, a w zasadzie Nowy szekel, którego kurs do złotówki wynosi prawie 1:1, wiec obyło się bez zbędnego przeliczania w głowie co ile kosztuje. Gotówki zabrałem niewiele, na miejscu w większości miejsc płaciłem kartą, mój bank ma na tyle małą prowizję przy przewalutowaniu, że nie było sensu wymieniać większej kwoty. Gotówka przydawała mi się jedynie do zakupu biletów w autobusie.

Lot do Eilatu

Lot w obie strony kosztował mnie 180 złotych, bo postanowiłem wybrać inny termin niż ten za 120 zł znaleziony na początku. Z tego co się dowiedziałem ceny są tak niskie ponieważ do biletów dopłaca polskie i izraelskie ministerstwo turystyki oraz zrzeszenie hotelarzy w Eilacie. Ja leciałem WizzAirem ale RyanAir też lata do Eilatu i ma podobne ceny.
Jak to z tanimi liniami bywa nie lecimy na lotnisko w centrum miasta tylko na oddalone o 60 km lotnisko Ovda zlokalizowane pośrodku… niczego. Pustynia jak okiem sięgnąć. Po wylądowaniu w Ovdzie wychodzimy na cieplutką płytę lotniska a w niewielkim budynku już czekają pracownicy lotniska by przeprowadzić z nami wywiad 😀 Tak, po przybyciu do Izraela jesteśmy dość skrupulatnie przepytywani zanim otrzymamy wizę, ale spokojnie to standardowe procedury. Pytają czy przylecieliśmy sami, co zamierzamy tam robić, gdzie będziemy mieszkać, czy planujemy przekraczać granicę z Egiptem lub Jordanią, czy znamy kogoś w Izraelu i takie tam. Generalnie warto odpowiadać krótko i zwięźle by uniknąć dodatkowych pytań, ale należy uzbroić się w cierpliwość bo tłumek ludzi przed nami może być bardziej rozgadany. Dobrze też mieć przygotowaną i wydrukowaną rezerwację z miejsca gdzie będziemy nocować, łatwiej ją pokazać niż tłumaczyć gdzie, jak, na ile itp 😉
Po wyjściu z budynku lotniska trafiamy na mały parking gdzie czekają zielone autobusy firmy Egged, bilet kupujemy u kierowcy, kosztuje 21,5 szekla. Można też skorzystać z prywatnej firmy przewozowej Eilat-Shuttle… ale bilety są droższe (30-35 szekli) i należy je kupić wcześniej przez internet. Różne też chodzą słuchy o tym przewoźniku… ja z nimi jechałem w obie strony, wszystko było dobrze, ale następnym razem skorzystam z Eggeda. Eilat-Shuttle nie ma w mieście konkretnego przystanku tylko rozwozi ludzi po hotelach, niby fajnie ale w drodze powrotnej oznacza to czekanie do pół godziny przed hotelem bo nie ma podanej konkretnej godziny odjazdu sprzed konkretnego hotelu. Ja wybrałem Eilat-Shuttle bo przylatywałem i wylatywałem w sobotę a obawiałem się, że krajowy przewoźnik nie jeździ w szabat. Moje obawy były jednak niesłuszne, Egged też jeździ w szabat. A jego zaletą jest to że odjeżdża z głównego dworca autobusowego o konkretnej godzinie. Bilet można kupić wcześniej w kasie lub u kierowcy.

Nocleg w Eilacie

Noclegi nie należą do najtańszych. Ja nocowałem w Hostelu Arava i za noc płaciłem 90 złotych, w tej cenie miałem też śniadanie. Dokonując rezerwacji przez stronę Booking.com, która mi się otworzyła po wyszukaniu lotu na wizzair.com otrzymałem 15€ zniżki na kolejny lot. Jak ktoś chce tańszy nocleg to na plaży przy granicy z Egiptem (na tej z rafą koralową) można za darmo rozbić namiot. Spotkałem tam Polaków, którzy właśnie w ten sposób nocowali w Eilacie. W ogóle w Eilacie jest bardzo dużo Polaków i jeszcze więcej Rosjan.

Jedzenie i zakupy w Eilacie

Przed wyjazdem naczytałem się w Internecie, że jedzenie i ogólnie ceny w sklepach są 3 do 5 razy wyższe niż w Polsce. I owszem, obiad dla jednej osoby może kosztować 70-80 szekli, a półtoralitrowa butelka wody 8-10 szekli… ale takie ceny można i w polskich kurortach znaleźć, gdy się człowiek stołuje w restauracjach przy plaży, w centrum lub gdy robi zakupy w ekskluzywnych sklepach czy galeriach 😉
W Eilacie w okolicach centrum i plaży jest drogo, ale wystarczy wyjść trochę w miasto i można się spokojnie najeść i zrobić zakupy za mniejsze pieniądze:
W barze Shawarma Pilpel za 19 szekli dostaniemy falafla a za 29 kebaba w picie. Kawałek dalej w barze Omer’s za 40 szekli w ramach Business Lunch dostaniemy zestaw Pita z mięsnym nadzieniem do wyboru + dodatek do wyboru: frytki, surówki i takie tam (polecam frytki pół na pół z ziemniaków i batatów) + napój do wyboru + zestaw surówek na przystawkę. Nie wiem w jakich godzinach obowiązuje u nich ten Business Lunch ale bywałem tam i późnym wieczorem i zawsze dostawałem 😀 Bardzo miła obsługa, przyjemny lokal i pyszne jedzenie. Gorąco polecam 😉 Ps: Twierdzą, że jako jedyni w mieście olej do smażenia wymieniają codziennie 😛
Jeżeli chodzi o zakupy to na północy Eilatu jest kilka sklepów i supermarketów gdzie spokojnie można zrobić zakupy w cenach podobnych do polskich. Półtoralitrową Pepsi dostaniemy za 5 szekli (przy plaży 13 szekli) a taką samą butelkę wody za niecałe dwa szekle (przy plaży 8 szekli).

Transport w Eilacie

Po Eilacie jeżdżą zielone autobusy miejskie firmy Egged (dworzec główny). Bilet normalny kosztuje 4,20 szekla. Bilet kupujemy u kierowcy. Widziałem, że jest możliwość kupienia za 60 szekli biletu obejmującego transfer z lotniska i na lotnisko oraz komunikację miejską przez 7 dni. Następnym razem skorzystam z tej opcji bo autobusami po mieście poruszałem się dość często… choć tylko linią jadącą z centrum wzdłuż plaży na południe do granicy z Egiptem. Autobusami firmy Egged możemy się dostać także do innych miast Izraela oraz okolicznych atrakcji jak Czerwony Kanion (12,5 szekla) czy Timna Park (14,5 szekla).

Kościół katolicki w Eilacie

Jest 🙂  Niewielki, niczym się nie wyróżniający spośród okolicznych budynków, ale jest. Kościół świętego Mojżesza i Eliasza jest pod adresem Sderot Ye’elim 318/4, ale mapy Google błędnie wskazują tą lokalizację. Widzę, że na mapach pojawił się we właściwym miejscu jako Kościół Przemienienia Pańskiego i tu już się lokalizacja zgadza. Msze niedzielne są w soboty o 18:30 po angielsku i w niedziele o 19:00 po arabsku. Ja byłem w niedzielę bo za późno dowiedziałem się o tej sobotniej opcji. Na mszy było kilkanaście osób, kazanie kapłan mówił zarówno po arabsku jak i po angielsku, a przed wejściem były wyłożone teksty czytań w różnych językach, również po polsku. Po mszy kapłan wyniósł różne ciasta, ciasteczka i napoje więc była okazja posiedzieć i porozmawiać z ludźmi 🙂 Aktualny wykaz mszy świętych w Eilacie i nie tylko znajduje się na stronie www.cicts.org.

Bezpieczeństwo i uprzejmość

Słyszałem, że w Izraelu jest niebezpiecznie, że wojna, że strzelają, że kradną no i nielubią obcych, że opluwają i są niemili… tak słyszałem w telewizji, tak czytałem w Internecie… po kilku dniach w Eilacie zastanawiałem się czy ja oby na pewno jestem w Izraelu bo… nic się nie zgadza!
Ludzie są przesympatyczni, czy to w sklepach czy spotkani na ulicy, pomogą, doradzą a większość swobodnie mówi po angielsku.
Chodziłem po Eilacie tak w dzień jak i późnym wieczorem. W centrum jak i po mniejszych osiedlowych uliczkach i… czułem się bardzo bezpiecznie. Nikt mnie nie zaczepiał, nikt nie opluł no i nikt nie zastrzelił. Fakt, po mieście chodzą wojskowi a prawie każdy z nich ma przewieszony przez ramię karabin maszynowy. Ale oni tu tak mają, służba wojskowa jest obowiązkowa zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet w wieku 18 lat. Ale to wszytko nie dlatego, że są problemy, tylko po to by ich nie było. Na początku widok żołnierza z karabinem robi wrażenie, ale po kilku dniach staje się on tak powszechny jakim jest i nie dziwi nawet gdy spotkamy takiego uzbrojonego żołnierza, który w supermarkecie robi sobie zakupy. Tak, oni sobie tak po prostu chodzą po mieście, załatwiają codzienne normalne sprawy… tylko są ubrani w mundur i mają karabin przy boku 🙂

Czy polecam?

Zdecydowanie polecam 🙂 Sam tam wrócę, gdy znów przyjdzie zima i różnica temperatur w Polsce i Izraelu wyniesie ponad 40 stopni. I gdy znów samoloty zaczną tam latać… bo latają tylko w okresie zimowym 😛

To co? Zachęciłem kogoś do takiej podróży? Jeśli macie jakieś pytania dotyczące mojej podróży to piszcie śmiało w komentarzach, postaram się odpowiedzieć 🙂