Moja pierwsza jazda rowerem…

Moja pierwsza jazda rowerem…

… elektrycznym 😉

Ale zacznijmy od początku. Byłem dziś na Stadionie Narodowym, gdzie odbywają się targi BikeExpo. Kilku wystawców prezentowało swoje rowery jak i różnorodny sprzęt rowerowy… ale ja się na rowerach nie znam, więc ciężko mi napisać co tam konkretnie było i czy jest to warte wydania 17 złotych, bo tyle właśnie kosztuje normalny bilet na targi. Ja na szczęście miałem darmową wejściówkę, więc nie mam czego żałować.

Same targi nieco mnie rozczarowały. Stoisk było niewiele, aby obejść wszystko wystarczyłoby 5 minut. Rowery na większości stoisk były… hmm… „dziwne”, tak to dobre słowo. To z pewnością nie są to targi  dla zwykłych śmiertelników szukających roweru do jazdy po mieście czy rodzinnych wycieczek.

Z przygotowanych atrakcji warto wspomnieć o pokazie skoków i akrobacji na rowerach. Myślałem, że pokaz ten będzie na płycie stadionu, ale niestety był w budynku, tam gdzie stoiska. A szkoda, bo myślę, że na płycie prezentował by się zdecydowanie lepiej. Zrobiłem kilka zdjęć, ale oszklona ściana stadionu tuż za skaczącymi rowerzystami nie najlepiej sprawdziła się jako tło :/

Kolejną atrakcją, usytuowaną na zewnątrz przed wejściem na targi i dostępną za darmo jest możliwość pojeżdżenia sobie różnymi rowerami, w tym wspomnianymi już na początku rowerami elektrycznymi. Pierwszy raz jechałem takim rowerem i muszę przyznać, że jest to ciekawe doświadczenie, gdy naciskając lekko pedał czuję jak rower wyrywa do przodu 🙂

    Czy warto wybrać się na BikeExpo? Cóż… jeżeli nie jesteś fanem rowerów to myślę, że samą strefę wystawców możesz sobie darować, szkoda 17 zł. Jeżeli jednak nie masz ciekawszych planów na weekend i jesteś w Warszawie to polecam wybrać się przed stadion tylko po to by pojeździć różnymi rowerami, których ceny wykraczają poza budżet zwykłego śmiertelnika 😉

     

     

     

    Jak zrobić dobre zdjęcie?

    Jak zrobić dobre zdjęcie?

    Na wstępie przytoczę pewną anegdotę, która idealnie oddaje to co jest najważniejsze w zrobieniu dobrego zdjęcia.

    Fotograf jest gościnnie na kolacji u znajomego. Oglądają jego fotki, gospodyni zachwycona:
    – Ależ przepiękne zdjęcia, musi mieć pan bardzo drogi aparat.
    Gość nie skomentował. Po zjedzonej kolacji, zbiera się do domu. W drzwiach całuje szarmancko panią domu w dłoń żegnając się słowami:
    – Kolacja była wyśmienita, wręcz wspaniała, musi mieć pani bardzo drogie garnki…

    Jeżeli chcesz zrobić dobre zdjęcie to jakość aparatu jest najmniej istotna. Można zrobić świetne zdjęcia nawet słabym telefonem, można też zrobić beznadziejne zdjęcia profesjonalnym aparatem na kilkadziesiąt tysięcy.

    Najlepszy aparat to ten, który masz właśnie przy sobie.

    Tak jak w gotowaniu, tak i w fotografii najważniejsze są nasze umiejętności, wiedza i doświadczenie.

    To co chcę ci przekazać w tym i kolejnych artykułach to wiedza.

    Doświadczenie to nic innego jak robienie zdjęć. Bardzo dużej liczby zdjęć. Mówi się, że fotografem zostaje się po wykonaniu 10 000 zdjęć. Warto eksperymentować, warto próbować i przede wszystkim nie bój się, że zrobisz kiepskie zdjęcie. Każde kiepskie zdjęcie uczy cię co nie sprzyja dobrej fotografii, czego unikać i co poprawić.

    Umiejętności opanujesz łącząc wiedzę z doświadczeniem 🙂

    No dobrze, tyle tytułem wstępu. Teraz przejdźmy już do tej wiedzy. Na początek dwie zasady:

    Co chcesz pokazać?

    To pytanie warto sobie zadać, zanim naciśniesz spust w aparacie, albo nawet zanim podniesiesz aparat. Co takiego przykuło twoją uwagę, że chcesz to uwiecznić na zdjęciu? Osoba, budynek, jakiś przedmiot, sytuacja? Uświadom sobie co jest najważniejszym obiektem, który chcesz pokazać innym na swoim zdjęciu.

    Gdy już wycelujesz aparatem w to co chcesz uwiecznić:

    1. Ustaw kadr tak by było to dobrze widoczne. Powinno zajmować taką część zdjęcia, by nie ginęło w tle, by odbiorca patrząc na zdjęcie od razu widział co jest jego istotą.
    2. Ustaw ostrość na tym najważniejszym miejscu.
    3. Nie ucinaj! Jeżeli fotografujesz osoby nie amputuj im kawałka rąk, nóg czy czubka głowy. Jeżeli jest to przedmiot, postaraj się by cały był w kadrze. Jeżeli jednak chcesz lub musisz ucinać, rób to w sposób przemyślany i celowy. Np. jeżeli chodzi o ludzi nie powinno się ich ucinać w stawach 😛
    4. Zadbaj o tło. Pamiętaj, że aparat uwieczni wszystko co jest w kadrze. Oprócz tego co chcesz pokazać, w tle mogą być inne obiekty. Budynki, samochody, inne osoby. Ustaw kadr tak by tło było jak najczystsze, by żadne obiekty w tle nie odciągały uwagi od tego co ma być na zdjęciu najważniejsze. Oczywiście nie chodzi o to by w tle nic nie było, ale o to by obiekty w tle nie przykuwały większej uwagi niż obiekt na pierwszym planie.

    Zasada trójpodziału

    Napisałem wyżej, że ważne jest aby wiedzieć co ma być najważniejsze na zdjęciu i że należy to tak umieścić w kadrze by faktycznie przykuwało uwagę odbiorcy. Mogło by się wydawać, że najważniejszym, najbardziej przyciągającym uwagę miejscem w kadrze jest jego środek, ale… nie.

    Już w starożytności w architekturze czy malarstwie stosowano złoty podział, nazywany też złotymi lub boskimi proporcjami, któremu przypisywano wyjątkowe walory estetyczne.

    W fotografii stosujemy jego uproszczoną formę, trójpodział. Polega on na podzieleniu kadru na trzy równe pionowe i poziome części za pomocą czterech linii.

    Trójpodział kadru i jego mocne punkty.

    Miejsca przecięcia tych linii to tak zwane mocne lub gorące punkty. To w nich a nie w środku zdjęcia skupia się nasza uwaga, więc to w nich powinniśmy umieszczać najważniejsze obiekty by nasze zdjęcie było ciekawsze.

    Dodatkowo, wzdłuż poziomych linii podziału warto umieszczać horyzont, linię brzegową lub inne poziome elementy w naszym zdjęciu. Analogicznie wzdłuż pionowych linii warto dać jakiś istotny pionowy obiekt, np drzewo.

    Niektóre aparaty mają opcję wyświetlania takich pomocniczych linii trójpodziału na ekranie by łatwiej było umiejscowić nasz najważniejszy obiekt w jednym z mocnych punktów. Przydają się też do ustawienia kadru poziomo by np. horyzont nie spadał nam w którąś stronę.

    Oczywiście warto tę zasadę stosować z rozsądkiem. Jeśli nasz najważniejszy obiekt na zdjęciu nie znajdzie się idealnie w jednym z mocnych punktów nie oznacza wcale, że zdjęcie będzie złe. Z drugiej też strony umieszczanie obiektów idealnie w mocnych puntach nie zagwarantuje nam dobrego zdjęcia.

    Wrócę do naszego porównania fotografii do gotowania. Przepisy są dobre, pomagają nam przygotować dobrą potrawę nawet jeśli wcześniej jej nie robiliśmy. Ale z czasem, gdy przepis mamy opanowany, znamy smaki i rozumiemy jak się zmienia potrawa po dodaniu czegoś lub zmianie czasu czy sposobu gotowania możemy dać coś od siebie.

    Tak samo w fotografii, znając i rozumiejąc różne zasady powstawania zdjęć możemy je świadomie naginać i łamać by uzyskać określony efekt.

    Raszyn

    Raszyn

    Tak jak wczoraj, metoda wyboru miejsca na spacer i zdjęcia była prosta. Odpalić mapę Google i wybrać losowo jedną z zielonych plam w okolicy Warszawy. Tym razem skierowałem wzrok na dól monitora i padło na Raszyn. Trochę lasów, trochę stawów i jakiś pałacyk. Spakowałem aparat i ruszyłem w drogę.

    Dziś pogoda nieco mniej dopisała, słonko chowało się za chmurki a wiejący wiatr wcale nie sprawiał, że było cieplej. Ale kilka zdjęć zrobiłem, więc bez zbędnego opisywania… oto one.

    Las Bielański

    Las Bielański

    W końcu zrobiło się cieplej. Korzystając więc z okazji, bo to chwilowa fanaberia pogody, postanowiłem spędzić ten dzień na łonie przyrody… no w miarę, bo nadal w Warszawie. Otworzyłem więc mapy Google, włączyłem widok satelity i wybrałem jedną z zielonych plam w stolicy.

    Jak można wywnioskować z tytułu zielona plama okazała się Lasem Bielańskim. Trochę o nim poczytałem, sprawdziłem na Street View gdzie tam można zaparkować i ruszyłem w drogę. Na miejscu okazało się, że całkiem sporo ludzi obrało za dzisiejszy cel Las Bielański. Samochodów było dużo więcej niż na zdjęciach Google, ale znalazło się wolne miejsce i dla mnie. Słoneczko przyjemnie grzało, w nozdrzach zapach lasu a w uszach śpiew ptaków… no i aparat w plecaku, ale o nim przypomniałem sobie trochę później. Zresztą nic mnie jakoś specjalnie nie zachęcało do uwiecznienia na zdjęciu. Jednolity kolor wszystkiego nie ułatwiał znalezienia ciekawego kadru. Sam las bardzo mi się podobał, świeże powietrze, zróżnicowanie terenu i śpiew ptaków sprawiał, że czułem się tam bardzo dobrze, zwłaszcza poza głównymi ścieżkami. Ale to nie jest coś co da się oddać na zdjęciach, zresztą popatrzcie sami.

    Później przeszedłem sobie pod Wisłostradą i kontynuowałem mój spacer brzegiem Wisły. Nie było tam jakiejś eleganckiej drogi do spacerowania. Jedynie wąska czasem bardzo umowna ścieżka z przeszkodami w postaci strumieni czy przewalonych drzew. Nadwiślański krajobraz nie był już tak bardzo monochromatyczny i udało mi się zrobić kilka, moim zdaniem, ciekawych ujęć.

    Próbowałem też trochę eksperymentować ze słońcem przebijającym się przez korony drzew i krótkim czasem naświetlania, ale efekt nie do końca mnie zadowala.

    Takie zdjęcia wychodzą fajniej gdy słońce jest już, albo jeszcze, nisko nad horyzontem. Wtedy w kadrze może być też ziemia a drzewa rzucają efektowne cienie.

    Cały spacer zajął mi 4 godziny, przeszedłem 14 kilometrów, miałem zamiar pochodzić jeszcze trochę by zrobić zdjęcia z już zachodzącym słońcem. Niestety bateria w aparacie miała inne plany. Może innym razem.

    A na koniec zdjęcie fotografa. To ja 😛