Przedłużając sobie i tak długi weekend w okolicach Bożego Ciała wybrałem się w Góry Stołowe. Byłem w nich kiedyś jako dziecko i nie pamiętałem zbyt wiele, ale pamiętałem, że góry te, zwłaszcza masyw Szczelińca Wielkiego i Błędne Skały bardzo mi się podobały 🙂

Tym razem oprócz wymienionych wyżej atrakcji przyrodniczych udało mi się zobaczyć jeszcze kilka ciekawych miejsc i atrakcji. Było to możliwe po pierwsze dlatego, że byłem tam dłużej niż ostatnio i po drugie byłem autkiem dzięki czemu mogłem sobie jeździć gdzie chcę i kiedy chcę, a biorąc pod uwagę, że plan zmieniał się dynamicznie było to bardzo pomocne.

Na pierwszy ogień poszedł Szczeliniec Wielki i Błędne Skały. Szczeliniec zawdzięcza swą nazwę szczelinom skalnym, których pełno w całym masywie. Nie raz zwiedzający go turysta musiał się trochę powyginać by przejść przez wąskie ścieżki między skałami. Podobna gimnastyka czekała mnie w skalnym labiryncie Błędnych Skał. Były momenty gdzie naprawdę trzeba było nieźle wyginać śmiało ciało niosąc w jednej ręce plecak, a w drugiej aparat… tak wiem, że plecak nosi się na plecach, ale szczeliny były tak wąskie, że z plecakiem na plecach się po prostu nie dało… Zresztą zobaczcie sami…

Później pogoda się troszkę popsuła, ale nie robiło mi to różnicy bo większość zwiedzanych w kolejne dni obiektów była pod ziemią… i to całkiem głęboko. Podziemne zwiedzanie Gór Stołowych zacząłem od kopalni rudy w Nowej Rudzie. Kopalnia jest dobrze przygotowana do ruchu turystycznego. Oprócz samej kopalni jest też muzeum górnictwa i atrakcja w postaci podziemnej kolejki, którą wyjechaliśmy z kopalni. Całe zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, dzięki, któremu można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, np. że kolor kasku oznaczał pełnioną funkcję w kopalni i górnicy z żółtym kaskiem byli w kopalni nietykalni, nawet windami jeździli sami… czemu? Cóż pojedź do Nowej Rudy i przekonaj się 🙂

W tym samym dniu udało mi się jeszcze zwiedzić dwa z siedmiu „podziemnych miast” wybudowanych przez niemców w czasie drugiej wojny światowej. Tylko część z nich jest udostępniona turystom, a nawet te najlepiej zbadane kryją w sobie jeszcze wiele tajemnic bo nie wszystkie korytarze odnaleziono. Są podejrzenia, że to co znamy to tylko niewielka część całego kompleksu.

Kolejną, jak dla mnie najciekawszą atrakcją była kopalnia złota w Złotym Stoku. Bardzo dobre i bogate zaplecze turystyczne. Oprócz samego zwiedzania kopalni, tak jak w Nowej Rudzie jest przejażdżka podziemna kolejką, a także rejs łódką w  zalanej sztolni kopalni, gdzie krystalicznie czysta woda jest… trująca, a w mniejszych ilościach uzależniająca. Woda w tej sztolni jest bardzo bogata w arsen, który tez był w tej kopalni wydobywany. W kopalni jest też ściana wypełniona najróżniejszymi tabliczkami ostrzegawczymi, niektóre z nich są naprawdę… dziwne. 40 metrów pod ziemią, jest też podziemny wodospad, a na powierzchni można było też spróbować swoich sił w wypłukiwaniu złota, lub samemu wybić monetę. W pobliżu kopalni jest też park linowy z mega długą tyrolką nad kopalnią odkrywkową.

Nieopodal znajduje się też średniowieczny park techniki gdzie można zobaczyć jak wyglądały niektóre narzędzia używane w średniowieczu. Wszystkie działające i każdego można było dotknąć i użyć. Dodatkową atrakcją parku jest tunel strachu, chata kata, który ma bardzo duże poczucie humoru i możliwość przejechania się czołgiem zaprojektowanym przez samego Leonarda Da Vinci.

A na koniec, już w drodze powrotnej skręciłem sobie do ogrodu w stylu japońskim, znajdującym się nieopodal Kudowy Zdrój. Jadąc z Kudowy należy skręcić w prawo jeszcze przed zabytkowym wiaduktem kolejowym.

Podsumowując… okolica bardzo ciekawa, bogata w różne atrakcje. Udało mi się jeszcze zobaczyć między innymi Kaplicę Czaszek, Muzeum Zabawek czy Szlak Ginących Zawodów. Jednak atrakcji w Górach Stołowych jest tyle, że pewnie jeszcze nie raz tam wrócę, Ciebie również zachęcam do zwiedzenia tego zakątka na obrzeżach naszej pięknej Polski.